Instrukcja o wykonywaniu kary śmierci
Znalazłem dziś starą książkę, a w niej ten opis, świadectwo ostatniej drogi skazanego w Polsce na karę śmierci.
w mojej pracy tylko jeden raz spotkałem się z przypadkiem, że w aktualnych aktach sprawy oskarżonego widniał wydany niegdyś wyrok, który zawierał zwrot …orzeka karę śmierci… i niech już tak zostanie… .
„Karę śmierci w Polsce wykonuje się przez powieszenie. Zgodnie ze specjalną instrukcją o wykonywaniu kary śmierci egzekucja powinna być́ przeprowadzona w ścisłej tajemnicy. Nieinformowanie skazanego ma przede wszystkim na celu zachowanie spokoju i powagi chwili podczas egzekucji, jak również uniemożliwienie mu skutecznego oporu przy wyprowadzaniu z celi, w której przebywa wraz z innymi więźniami….Na ogół skazani dopiero po kierunku, w którym są prowadzeni, orientują się że idą do celi śmierci. W oznaczonym terminie, który wcześniej zna tylko naczelnik więzienia, do kryminału przybywa prokurator i wraz z naczelnikiem sprawdza wszystkie akta skazanego….Wkrótce po prokuratorze przybywa do kryminału dwóch dżentelmenów, wykonawców kary śmierci. Obaj dżentelmeni ubrani są w służbowe czarne, dwurzędowe garnitury, czarne buty, czarne skarpetki, białe koszule i czarne krawaty. Na rękach noszą białe skórzane rękawiczki. Jest to strój obowiązujący, zgodny z regulaminem, inny jest niedozwolony. Zapoznają się oni kolejno z dokumentami oraz z ostatecznym wyrokiem.
Upewniają się w ten sposób, że będą wieszać zgodnie z prawem. Następnie naczelnik wzywa ochronę. Są to wyznaczeni i wtajemniczeni wcześniej szeregowi funkcjonariusze, na ogół zaufani, obdarzeni siłą fizyczną oraz zrównoważeni i dyskretni. Jest ich zwykle sześciu.
Tymczasem kat wraz z pomocnikiem udają się do celi śmierci, aby przygotować wszystko do egzekucji. Cela jest bardzo mała, mała może z dziesięć́, piętnaście metrów kwadratowych. Poza szubienicą stoi tam jeden taboret – nie wiem, po co. Ściany mają szaroniebieski kolor, a pod sufitem wisi goła żarówka. Żadnych ozdób, obrazów. Nie ma nawet krzyża. Kaci sprawdzają sznur, specjalną zapadnię, a pętlę smarują mydłem. Pod zapadnią ustawiają kubeł lub miskę, na wypadek gdyby skazany w momencie egzekucji zrobił pod siebie, co zdarza się dosyć często. Kilkakrotnie też sprawdzają dźwignię uruchamiającą zapadnię. W tym samym czasie w gabinecie naczelnika zjawia się lekarz, zwykle więzienny lekarz pracujący w kryminale, gdzie wykonywana jest egzekucja, oraz ksiądz kapelan. Są to osoby, których obecność przy egzekucji jest konieczna. Poza nimi mogą w niej uczestniczyć inni ludzie, lecz muszą mieć specjalne zezwolenie dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych. Czasami takie zezwolenie otrzymują również dziennikarze. Może być też obrońca, któremu pozwala się na ogół porozmawiać ze skazanym przed egzekucją. Są to jednak rzadkie wypadki. Teraz komendę obejmuje naczelnik. Nakazuje ochronie sprowadzić skazanego. Z celi wyprowadza go jeden strażnik, aby skazany nie zorientował się, że idzie na śmierć. Reszta ochrony przyłącza się do nich na korytarzu. Jest to moment, w którym skazany zaczyna się orientować, że idzie na egzekucję. Gdyby się zaczął opierać, sześciu silnych ludzi da mu z pewnością radę i po prostu zaniosą go do celi śmierci. W specjalnie przeznaczonym do tego celu pomieszczeniu oczekuje skazańca cała grupa. Kaci czekają w drzwiach celi śmierci. Prokurator sprawdza tożsamość́ skazanego pytając go o imię, nazwisko, datę i miejsce urodzenia oraz o imię ojca, a następnie odczytuje mu werdykt Rady Państwa (kiedyś) lub prezydenta. Wszyscy obecni w milczeniu, obowiązkowo stojąc (tak mówi regulamin), wysłuchują wyroku. Następnie naczelnik zadaje dwa pytania: czy skazany chce skorzystać z posługi religijnej i jakie jest jego ostatnie życzenie.
Jeżeli chce rozmawiać lub odbyć spowiedź, ochrona odprowadza skazanego do kąta celi, gdzie może szeptem wyspowiadać się u kapelana. Jeśli przestępca jest wyjątkowo niebezpieczny, ksiądz może zażądać, aby ochrona nie opuszczała skazańca i była obecna przy spowiedzi. Posługa kapelana oraz spełnienie ostatniej woli skazańca nie mogą przekroczyć jednej godziny, oczywiście nikt nie patrzy na zegarek, ale tempo egzekucji jest zawsze przestrzegane. Zdarzały się wypadki, że skazany odwlekał egzekucję przedłużając swoją ostatnią spowiedź w nieskończoność. Wtedy interweniował naczelnik, a ochrona spokojnie, ale stanowczo odciągała skazańca od księdza. Instrukcja wykonywania kary śmierci zwraca szczególną uwagę, aby taka interwencja miała jak najbardziej łagodny przebieg i aby w żadnym wypadku nie bić
lub nie skaleczyć skazańca. Wszystko musi odbywać się w atmosferze powagi i godności. Zebrani na ogół milczą, ewentualnie porozumiewają się szeptem. Po spowiedzi ochrona podprowadza skazanego do lekarza, który go bada. Jest to badanie rutynowe: puls, ciśnienie, obejrzenie jamy ustnej, ewentualnie sprawdzenie napięcia mięśni czy kilka uderzeń młotkiem neurologicznym. Lekarz kiwa głową, że skazaniec jest gotów do egzekucji. Zwykle nic nie mówi. Skazaniec może poprosić lekarza o środek uspokajający. Ma do tego prawo. Lekarz ma obowiązek dać mu taki środek, ale nie może podać go skazańcowi siłą lub podstępem. Rozstający się z życiem człowiek musi umierać z pełną świadomością i wiedzieć, za co społeczeństwo odebrało mu życie.
W praktyce może on coś powiedzieć́ – zdarzało się najczęściej, że skazaniec przepraszał za zbrodnie lub żegnał rodzinę. Może też poprosić́ o papierosa lub o szklankę wody. Może zechcieć napisać ostatni list. Papierosy, szklanka wody i przybory do pisania są przygotowane wcześniej i leżą na stoliku. To są chyba wszystkie dopuszczalne, nie tyle prawem, co zwyczajem, możliwości.
Kiedy skazaniec zrealizuje już swoje ostatnie życzenie, ochrona skuwa mu ręce. Na komendę naczelnika wyprowadza go z pokoju i oddaje w ręce katom. Ci panowie mogą mieć na twarzach czarne maski z otworami na oczy, ale nie muszą. Zawiązują skazanemu oczy lub zakładają na głowę coś w rodzaju czarnego worka z otworem na usta, aby się nie i udusił. Wraz ze skazańcem i niezbędną ochroną wchodzą do celi śmierci. Ochrona, na ogół dwóch ludzi, trzyma skazańca pod ramiona. Jeśli się wyrywa, trzyma go czterech. Podprowadzają go pod sznur, stawiają na zapadni i trzymają nadal. Jeden z katów zakłada mu pętlę, a drugi na znak pierwszego naciska dźwignię. Skazaniec wpada w zapadnię. Pęka mu rdzeń przedłużonym w górnym odcinku szyjnym kręgosłupa, i natychmiast umiera. Nie ma czasu się udusić. Dwaj ochroniarze stoją obok otwartej zapadni. Potem odchodzą. Kaci czekają chwilę, aż ciało przestanie drgać, po czym zdejmują̨ je ze sznura i kładą na podłodze.
Do zwyczaju polskich katów należy, aby po dokonaniu egzekucji, kiedy zwłoki zdjęte z szubienicy leżą ̨ już na podłodze, wypowiedzieli następujące słowa:
„Człowieku, nie ja jestem winien twojej śmierci, lecz ty sam”. Jednocześnie kaci zdejmują̨ rękawiczki i symbolicznie kładą je na zwłoki. Rękawiczki są chowane do grobu razem z ciałem. Zjawia się lekarz, który stetoskopem stwierdza śmierć. Cała procedura powinna – zgodnie z regulaminem – przebiegać w ciszy. Dwaj wyznaczeni wcześniej przez naczelnika funkcjonariusze zabierają ciało do innego pomieszczenia i wkładają je do trumny. Chowanie zwłok następuje według specjalnej instrukcji. Odbywa się bez obecności rodziny na jednym z cmentarzy w mieście. Na życzenie rodziny dyrekcja więzienia może jej wskazać miejsce pochówku.
Wszyscy obecni przy egzekucji rozchodzą się powoli. Na ogół nic nie mówią. Zwykle idą wypić coś mocniejszego, ale robią to osobno. Naczelnik u siebie w gabinecie, „klawisze” z ochrony w swoich celach-pokojach.
Serdecznie polecam Krzysztof Kolęda „Klawisze i złodzieje” Polski Dom Wydawniczy Sp. z o.o. Warszawa 1995




